top of page
Szukaj
  • Zdjęcie autoraNatalia Kuznowicz

Jak sobie radzić z nadmiernym napięciem mięśniowym? Czyli o co chodzi w tym całym rolowaniu!

Zaktualizowano: 9 lut 2021


W dzisiejszych czasach nie istnieje chyba sportowiec , który by nigdy nie używał rollera.

W ciągu ostatnich paru lat, w związku ze wzrostem informacji na temat powięzi i jej funkcjonowania, zmieniła się całkowicie koncepcja treningowa, a coraz więcej ludzi, nie tylko sportowców, ale też zwykłych zjadaczy chleba sięga po przyrządy do rolowania powięzi.

SMR („self-myofascial release), czyli rozluźnianie mięśniowo - powięziowe, bo tak brzmi fachowa nazwa tego fenomenu, cieszy się ogromną popularnością, a dziś na rynku możemy wybierać w stosie różnych narzędzi → począwszy od standardowych gładkich rollerów piankowych, po te z wypustkami (mniejszymi lub większymi), wśród których możemy wybrać ich wielkość a nawet twardość...


Dlaczego rolowanie ma sens?

  1. Pierwszym najważniejszym kryterium przemawiającym za rolowaniem, którego potwierdzenie możemy znaleźć w wielu badaniach naukowych jest jego wpływ na nawodnienie tkanek. Powięź jest strukturą złożoną z włókien kolagenowych, które mają wysokie powinowactwo do przyciągania cząsteczek wody. Jeśli w ciągu dnia przyjmujemy statyczne pozycje, brak nam jakiegokolwiek ruchu, wtedy nasze mięśnie i powięź stają się odwodnione, co w konsekwencji może doprowadzić do zmniejszenia ślizgu międzypowięziowego lub ślizgu między powięzią a mieśniami i stworzenia się adhezyjnych sklejeń tkankowych, które w dalszym postępowaniu mogą doprowadzić do ograniczenia ruchu lub dolegliwości bólowych.

  2. Powięź poza tym, że jest nawodniona, jest (jak każda tkanka w naszym organizmie) mocno ukrwiona i unerwiona. Rolowanie poprawia również te parametry. Działa to na zasadzie „gąbki”. Kiedy mamy ucisk na daną partię mięśni, to sprawiamy, że krew szybciej z nich odpływa, a wpływa nowa świeża krew. Dzięki temu mamy istotny wpływ na regenerację i przyspieszenie przemian metabolicznych w tych strukturach.

  3. Możemy także mięć wpływ na pobudzenie zapomnianych obszarów naszego ciała. Są to tzw. strefy „sensomotorycznej amnezji”, które ze względu na nasz styl życia nie są używane i aktywowane. Są to np. obszary górnego odcinka szyi, rotatorów biodra, okolica kręgosłupa pomiędzy dolnymi żebrami a talerzem kości biodrowej oraz okolice głowy kości strzałkowej, czyli koniec pasma biodrowo piszczelowego (T.Myers).

  4. Idąc dalej tym tropem, rolowanie może nam również pomóc przy przeciążeniowych bólach, związanymi z brakiem aktywności fizycznej.

Jeśli zwiększymy nawodnienie i ukrwienie tkanek, poprawi się ich skład biochemiczny, a efektem będzie lepsza praca i zwiększona elastyczność struktur nad którymi pracujemy.



Poza wyżej wymienionymi faktami, rolowanie jednak obrosło wieloma „magicznymi” właściwościami i mitami. Badania naukowe nie są w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy rolowanie faktycznie wpływa na rozciągniecie powięzi...

Najczęściej jest to efekt krótkotrwały, brak badań które by potwierdzały zwiększenie mobilności w dłuższym czasie.


Anatomicznie, każdy z nas ma 2 warstwy powięzi:

  • Powierzchowną

  • Głęboką.

Bardzo rzadko jesteśmy w stanie wpływać na nie obie, a w szczególności na tą drugą.

Dlatego też, bardzo ciężko jest użyć stwierdzenia, że rolowanie rozkleja nam powięź, czy usuwa sklejenia. Taki proces możemy wykonać jedynie poprzez manualną pracę, która jest wykonywana na odpowiedniej głębokości i z odpowiednią siłą.


Możemy spróbować wytwarzać wydłużony nacisk rolką, lub piłeczką w miejscach punktów spustowych, które spowodują jego zniknięcie, jednak rzadko będziemy w stanie usunąć zlepki powięziowe, które najczęściej powodują ograniczenie mobilności.


Jednak nie wszystko stracone. Nie każdą osobę stać na wypad do terapeuty... Pomocne może być użycie wałka w trochę inny sposób niż standardowo. Przy „rozklejaniu powięzi” charakterystycznym objawem jest odczucie pieczenia.

Spróbuj unieruchomić wałek lub piłeczkę, a następnie przesuwaj się po nim tak, aby pobudzić pożądany obszar i wytworzyć uczucie pieczenia.

W ten sposób jesteśmy w stanie oddzielić warstwę powięzi od tkanki tłuszczowej, a nawet sklejone partie mięśni. Do tego jednak niezbędna nam jest wiedza anatomiczna, bądź wsparcie trenera lub fizjoterapeuty.



71 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments


Post: Blog2_Post
bottom of page